Odkąd sięgam pamięcią moje chwile rozterek, porażek i sukcesów zawsze przeżywałam w towarzystwie drugiej kobiety. Najczęściej była to moja przyjaciółka, czasem mama lub mama przyjaciółki, ale zawsze była to inna kobieta. Myślę, że w okolicy wieku 7 lat, kiedy poznałam swoją pierwszą prawdziwą przyjaciółkę na całe życie zrozumiałam pierwszą kobiecą prawdę życiową – nikt nie zrozumie kobiety tak, jak inna kobieta.

To właśnie z moją najbliższą przyjaciółką dzieliłam pierwsze rozterki, omawiałam strategie zwrócenia uwagi przystojnego łobuza z podwórka i celebrowałam pierwsze sukcesy zarówno szkolne jak i towarzyskie. Razem uczyłyśmy się świata, kształtowałyśmy swoje charaktery.  Pamiętam, jak układałyśmy wielkie plany zawojowania świata, zaczynając od przejścia obok ławki na której siedział obłędny Piotrek, Tomek czy Michał. Pamiętam to uczucie jedności we wspólnym celu, chęci wykazania się wyrozumiałością nawet najbardziej absurdalnych pomysłów proponowanych przeze mnie lub przez moją przyjaciółkę. Do dziś czuję tą ekscytację i determinację, aby poświęcić się i spacerować do nocy, jednocząc siły i wdrażać taktyki strategiczne w celu spełnienia marzeń jednej z nas. Myślę, że każda z nas z wypiekami na twarzy do dziś wspomina swoje pierwsze przyjaźnie na śmierć i życie, które charakteryzował brak jakichkolwiek ocen, granic i pełną dedykację własnego serca dla najbardziej szalonych spraw wagi państwowej. I właśnie takie momenty zapadają w nasza pamięć na zawsze, ucząc nas tego, co w życiu najważniejsze. Pokazują jaka siła drzemie w relacjach między kobietami, że razem możemy wszystko a być może więcej niż nasi koledzy z podwórka.

To jest SIŁA, którą mamy w sobie i ładujemy jej baterie w różnych źródłach podczas całego życia. Najwięcej przyjmujemy od innych bliskich nam osób, które mają na nasze życie ogromny wpływ. Uświadamiamy sobie to dopiero w późniejszym wieku, kiedy stajemy się bardziej świadome siebie. Tak też się stało w moim przypadku. Kiedy rozpoczęłam pracę nad swoją samoświadomością, rozwojem mocnych stron okazało się, że mam niespożyte pokłady siły w sobie, która była długo uśpiona, przygnieciona ograniczeniami, nawykami i lękami z przeszłości. O mojej podróży przez meandry  poszukiwania mojego prawdziwego JA opowiem bardziej szczegółowo w kolejnych wpisach, bo to temat warty większego zgłębienia. Teraz wiem, że mogę wszystko lub przynajmniej bardzo dużo ? Wystarczy uwierzyć we własne siły i zakasać rękawy do pracy, a sukces przyjdzie prędzej czy później.

PASJĘ rozwijamy od urodzenia. Zazwyczaj dzięki innym ludziom i doświadczeniom, z których czerpiemy inspirację. Ja swoją pasję do tego, co robię  odnalazłam wiele lat temu i buduję ją na pomaganiu innym. Niespożyte zasoby kreatywności wykorzystuję zarówno w życiu, jak i w biznesie, koncentrując uwagę na istotnych aspektach, które mogą służyć konkretnym celom. Dzięki takiemu podejściu na swojej drodze spotykam wielu wyjątkowych ludzi, co jest dla mnie potwierdzeniem podążania we właściwym kierunku.  

Siła i pasja nie budzi się, nie rozwija bez DIAMENTÓW –  ludzi, którzy odegrali w naszym życiu strategiczną rolę. Dlatego właśnie osobną część mojego bloga zadedykuję tym, którzy nieprzypadkowo stanęli na mojej drodze, abym mogła się z ich wsparciem rozwijać  w różnych fantastycznych i wartościowych obszarach.

Mam nadzieję, że nasza wspólna droga rozbudzi w Was jeszcze więcej pasji, wewnętrznej siły i zainspiruje do nawiązania kolejnych, diamentowych relacji w Waszym życiu.