Znacie to uczucie, kiedy kochacie kogoś bardzo mocno i ten ktoś daje Wam w swoich czynach odczuć, ze jesteście dla niego NAJWAŻNIEJSZE? Ja porównuję to uczucie do rozpływającego się w ustach najlepszego na świecie kawałeczka mlecznej czekolady. Ten ultra moment, kiedy kubki smakowe doznają nieporównywalnego do niczego innego uczucia właśnie kojarzy mi się z błogością bycia dla kogoś w życiu najważniejszym. Możemy ten moment powtarzać, ale musimy mieć do tego odpowiednie warunki, czyli najlepszy gatunek mlecznej czekolady.

Zapewne niektórzy z Was doświadczyli tego chociaż raz w życiu i dlatego potem już wytrwale szukają ponownie tego uczucia w każdej bliskiej relacji.

Zaczynamy bardzo wcześnie poszukiwać tego doznania wtulając się w mamę zaraz po urodzeniu, a potem szukając uwagi i akceptacji rodziców w każdym momencie swojego życia. Jeśli mamy solidne podstawy z dzieciństwa to jest duża szansa, że w życiu dorosłym wybierzemy prawidłowo partnera, dla którego nie będziemy tylko Opcją. Będziemy dla niego Priorytetem. Nie ma większej szkody niż zmarnowany czas dla osoby, dla której byłyśmy tylko Opcją. To poczucie bycia wiecznie w życiowej poczekalni. Wypatrywanie uwagi drugiej osoby, czasem nawet żebranie o poświęcenie czasu. Planowanie z wyprzedzeniem wspólnych wakacji lub innych ważnych wydarzeń powodujące nerwowość a nawet awantury, to wszystko oznacza, że nie my jesteśmy najważniejsze w tym układzie, że są inni. A kto? To zależy na jakim etapie życia jesteśmy i z kim rywalizujemy. Dla każdego człowieka bowiem ktoś zawsze jest najważniejszy.

W dzieciństwie często przegrywamy w miłości rodzicielskiej z naszym rodzeństwem. Ile razy słyszałyście od rodziców „Musimy pomóc Twojemu bratu lub siostrze, bo Ty sobie dziewczyno zawsze poradzisz”. W życiu dorosłym są to inne kobiety, które odciągają uwagę naszych partnerów, rozpraszają ich skupienie na nas poprzez swoje mocne oddziaływanie. Kiedy przychodzi pierwszy poważny związek, często małżeński bardzo często czujemy w końcu, że jesteśmy dla kogoś PRIORYTETEM. Jeśli tak jest, to jesteśmy ogromnymi szczęściarami. Niestety nie zawsze jest tak różowo i różne gradacje ważności pojawiają się w naszych pierwszych poważnych relacjach, szczególnie kiedy pojawiają się dzieci. One bardzo często dominują w naszych umysłach, bo jako matki czujemy, że musimy dawać z siebie 120%. Wtedy zaniedbujemy relację z partnerem i on często też odpuszcza.

Po rozwodzie spotykamy nowego partnera. Z reguły ma on już wiele wątków z przeszłości, które absorbują jego uwagę, pamięć, czas. Bardzo trudno jest wtedy zdobyć palmę pierwszeństwa i znowu poczuć się tak, jakby jadło się najlepszą mleczną czekoladkę. Doba ma 24h i nic tego nie zmieni. Jeśli na starcie są dzieci, byłe żony i byli mężowie, tematy z przeszłości, które wymagają atencji naszego partnera, to nie łudźmy się, że osiągniemy status PRIORYTETU. Szczególnie panowie są mocno pogubieni w takich momentach i często nie potrafią zarządzić tak swoim czasem i umysłem, aby zbudować nowy związek oparty na zdrowych fundamentach. Od cierpliwości i mądrości kobiety tak naprawdę zależy, czy przepracują tą sytuację i nadadzą sobie wzajemnie status PRIORYTET. Wiele kobiet odpuszcza, bo nie jest w stanie dłużej czekać na to, że partner w końcu najpierw pomyśli o nowej partnerce, a dopiero później dopasuje wszystkie zobowiązania z przeszłości do swojego nowego życia.

Wchodząc w kolejne związki i zdmuchując kolejne świeczki musimy mieć świadomość, że szanse na bycie PRIORYTETEM wyraźnie maleją. Nigdy więcej nie powtórzy się sytuacja z naszej młodości, kiedy rozpoczynamy nowe życie z czystą kartą i partnerem stawiającym nas na podium. Dlatego tak ważny jest ten pierwszy poważny wybór. Szkoda, że nie można mieć doświadczenia 40-latki w ciele 20-latki. Wtedy pewnie nasze wybory byłyby obarczone mniejszym ryzykiem doświadczenia w przyszłości bycia jedynie OPCJĄ. Uczmy nasze dzieci, że bycie ważnym jest NAJWAŻNIEJSZE.