Wiecie jak boli poczucie zmarnowanej szansy? Boli jak cholera! Mnie ściska w okolicy mostka, jakby wielka metalowa obręcz zaciskała się na moim sercu. Każdego pewnie boli inaczej, ale zawsze boli!

Nie wiem, czy wiesz, ale życie to jeden wielki TRAMWAJ OBFITOŚCI, który co chwila podjeżdża na nasz prywatny przystanek, otwiera przed nami szeroko swoje drzwi, prezentuje oszałamiającą ofertę możliwości i zawsze daje choć kilka chwil do namysłu, abyśmy mogli zdecydować, czy wsiadamy do niego czy nie.

Każdy taki tramwaj to szansa na zmianę kierunku naszego życia. Niepowtarzalna, bo jest jak tramwaj. Mknie po szynach tylko do przodu. Nigdy się nie cofa. Nie ma powtórek. Wyłącznie od nas zależy, czy skorzystamy z tej szansy, czy odpuścimy. Dlaczego nie zawsze wsiadamy do tego tramwaju, mimo że kusząco prezentują się wspaniałe możliwości w jego eleganckim wnętrzu?

Odwaga życiowa. Gotowość do podjęcia ryzyka. Zaufanie do siebie i swojej intuicji. To są kluczowe zmienne, które gwarantują nam, że nie przepuścimy już nigdy więcej żadnej szansy życiowej.

Im dłużej żyjemy tym łatwiej jest nam zaryzykować i sięgnąć odważnie po wspaniałą szansę od losu. Im więcej doświadczeń, tym mniej się boimy czy damy radę opłacić fakturę za nasz wybór. Proces oswajania się jednak trochę trwa, zanim nauczymy się nie przegapiać tego, co nam los zsyła w prezencie. To trudna i bolesna nauka, bo każda stracona szansa mniej lub bardziej boli. Boli tym bardziej, że wiemy o jej niepowtarzalności. Wiem jednak, jak można temu zaradzić. Pozwól, że zrobimy takie małe proste ćwiczenie.

Przypomnij sobie dowolną sytuację, w której znajdujesz w sklepie piękną torebkę, buty, sweter lub inne cudo, które po prostu uśmiecha się do Ciebie. Odczuwasz silne podniecenie, że coś tak pięknego może być za chwilę Twoje. Dostajesz wypieków a ciśnienie krwi idzie do góry. Endorfinki skaczą z radości a Ty już witasz się z gąską spełnionego marzenia.

Aż tu raptem włącza Ci się główny hamulcowy w głowie. Podszeptuje, że to może za ekstrawaganckie, za drogie, nie dla Ciebie, za jakieś tam zawsze… Zaczynasz sobie racjonalizować, no tak, bez sensu, po co mi to, mam inne wydatki, są ważniejsze teraz sprawy, gdzie ja w tym pójdę, muszę być odpowiedzialna. Głowa Ci pęka prawie od tych wszystkich rozsądnych myśli, które ustawiają Cię do pionu, wciskając z powrotem do szufladki z napisem „ROZSĄDNA I POUKŁADANA”, przyduszając ledwo oddychającą już potrzebę spełnienia. Odkładasz tą piękną rzecz z ociąganiem, jakbyś żegnała się z ukochanym na długie lata i tłumisz ledwo już słyszalne odgłosy akceptacji Twojej decyzji płynące prosto z serca.

Myślisz: dobra, pochodzę jeszcze po okolicy, pomyślę, wrócę jutro i zdecyduję. Chodzisz, myślisz, wracasz. I nie ma. Odjechał Twój piękny sweterek. Zniknął bezpowrotnie. Znasz to uczucie bardzo dobrze prawda? Koszmar.

Tak się dzieje z każdą naszą życiową szansą i absolutnie nie chodzi tu o sweter. Przepuściłam wiele szans w swoim życiu, bo się bałam, bo myślałam, że nie dam rady, bo paraliżował mnie strach jak to będzie, czy to wypada, co ludzie powiedzą. Dziś już wiem, że każda życiowa szansa jest naprawdę jak tramwaj. Podjeżdża, otwiera drzwi, chwilę czeka i potem odjeżdża bezpowrotnie.

Kochana Moja! Nie marnuj już więcej swojego cennego czasu, bo życie jest za krótkie. Sięgaj gwiazd! One nie parzą. Nie pozwól już ani jednej szansie odpłynąć bezpowrotnie. Zawsze słuchaj siebie, swojej intuicji i tego, co płynie z Twojego wnętrza. Nie przejmuj się opinią innych. To tylko opinia, a nie fakt. Ty wiesz najlepiej, co Ci jest potrzebne do szczęścia. Nie pozwól, aby strach przed podróżą w nieznane odebrał Ci szansę na zaspokojenie Twoich prawdziwych potrzeb. Odważnie wsiadaj do swojego wyjątkowego TRAMWAJU OBFITOŚCI i do zobaczenia na następnym przystanku!