Od wielu miesięcy zgłębiam temat naszego istnienia. Po tragicznej śmierci mojej przyjaciółki, jej synka i teściowej zaczęłam zadawać sobie trudne pytania. Co jest tam dalej? Co się dzieje po naszej śmierci? Gdzie jest moja przyjaciółka? Dlaczego czuję jej opiekę nad sobą nadal, mimo że jej nie ma na tym świecie?
Słuchałam różnych mądrych ludzi, wyznających bardzo różne teorie na temat naszej egzystencji i coraz bliżej było mi do koncepcji, którą usłyszałam od mojej znajomej z Kaliforni. Tam rozwój duchowy jest bardzo rozwinięty i wiara, że na ziemi jesteśmy w celu przepracowania jakiegoś zadania dominuje w praktyce duchowej. Zgodnie z tą teorią wracamy na ziemię kilka razy, w różnych wcieleniach, aż przepracujemy zadane nam tematy. Jesteśmy energią. Wszystko jest energią. Jesteśmy połączeni wszyscy ze sobą. Częścią boskiej i szczęśliwej całości, czymś absolutnie idealnym, niezrozumiałym dla zwykłych śmiertelników.
Ciekawe w tej teorii jest to, że ponoć odbieramy energię świata otaczającego nas i innych ludzi tylko na pewnej częstotliwości, ale nieliczni z nas mają umiejętność „zaglądania” na wyższe częstotliwości i odbierania energii, która dla przeciętnego człowiek jest nieosiągalna.
Szukałam książki, która opisałaby to zjawisko w przystępny sposób. I znalazłam! Rekomendacja Agnieszki Maciąg tylko przyspieszyła zakup tej pozycji. Znalazłam w niej wszystko to, co czułam i nie wiedziałam jak to ująć w słowa.
Serdecznie polecam książkę Anity Moorjani, która dzięki swojej chorobie nowotworowej, zapadnięciu w śpiączkę doświadczyła tego, co nas czeka tam gdzieś po ziemskiej egzystencji. Umarła, aby być w końcu sobą. Najlepszą wersją siebie, bez żadnych sztucznych norm i ograniczeń. I to jest piękne! Daje absolutną nadzieję, ustawia nas inaczej wobec życia i co jest w nim naprawdę ważne, wobec zjawiska śmierci, bo pokazuje, że jesteśmy tutaj tylko przejściowo. A najlepsze jeszcze przed nami. Nie warto udawać kogoś kim się nie jest. Życie w zgodzie ze sobą zapewni nam poczucie szczęścia i odsunie cierpienie. Pokochacie tą książkę, jeśli tylko czujecie, że jest coś więcej niż to co Was otacza:-)
2 odpowiedzi do “Anita Moorjani „Umrzeć, by stać się sobą””
Anita przeszła na drugą stronę strachu i przestała się bać. Taki transfer to moment mocy w którym łapiesz kontakt ze samym sobą, a to zmienia z reguły wszystko. Jej historia to potężny motywator do zmiany życia, do jego zsynchronizowania z życiowym celem. To opowieść o byciu prawdziwym, wewnętrznie i zewnętrznie spójnym…. Rzeczywiście też, Kalifornia to mekka spirytualnych pomysłów. Idea że wszystko jest lekcją też jest całkiem tu powszechna. Z drugiej strony, tylko dzięki lekcjom i wyzwaniom człowiek się rozwija (albo nie). Wszystko sprowadza się przy tym do tego jakie znaczenie nadamy zdarzeniom w naszym życiu… No niby takie to jest proste 🙂
P.S. Jeśli to o mnie pisałaś w tym poście to bardzo bardzo mi miło 😉 pozdrowienia z Cali!
Moja Mentorko z Cali oczywiście, że to o Tobie jest wzmianka:-) A kto mi takie wspaniałe rzeczy opowiadał, jak szukałam i rozpytywałam dlaczego?:-) Dziękuję za wszystko i trzymam kciuki za kolejne magiczne przeprojektowania ludzkich istnień razem z https://redesignyourlifenow.com/ :-))))