Misja duszy to zdobywanie praktycznych doświadczeń w odczuwaniu emocji i uczuć. W zależności od zadania Dusza pragnie poznać dualność życia poprzez doświadczenie pozytywnej strony, jak i negatywnej. Dzięki tym doświadczeniom poszerza swoją wiedzę i praktyczne umiejętności.

Zdobywanie doświadczeń to zadanie każdego z nas tutaj na ziemi. Najlepiej zdobywa się je poprzez relacje z innymi. Kiedy i czego doświadczymy zależy od nas samych, od tego jakie podejmiemy decyzje i w którym kierunku będzie zmierzał nasz wewnętrzny rozwój.

Moja dotychczasowa droga rozwoju, jako osoby dorosłej pokazuje mi 3 różne okresy. Pierwszy, kiedy świat leżał u mych stóp. Nie doceniałam tego co los mi podał na złotej tacy. Uważałam, że życie po prostu na tym polega, że wszystko generalnie się układa i wszystko mi się należy. Ludzi, których spotykałam traktowałam jak coś naturalnego, coś danego na zawsze. Brakowało mi absolutnie wdzięczności za otaczający mnie świat i moja arogancja zaprowadziła mnie do momentu, w którym wszystko się odmieniło.

Nastały mroczne czasy, koszmarne doświadczenia mnożyły się jak robaki. Przysięgam, że w żadnym aspekcie życia mi nie szło. Po prostu jak po grudzie, wszystko wymęczone i byle jakie. Absolutna równia pochyła pędząca z prędkością światła w czarny tunel. I tak przez wiele lat pasmo bardzo trudnych zdarzeń dla mnie osobiście, zdrowotnie i zawodowo skumulowało się do tego stopnia, że już straciłam wiarę, że kiedykolwiek będzie lżej.

Moim ratunkiem okazało się to, że ktoś dał mi inspirację do tego, aby zatrzymać się i przyjrzeć jaka piękna jest rodzynka. Jaki ma kształt i fakturę, jak światło się w niej załamuje. Poczułam ulgę po raz pierwszy od lat, że świat się zatrzymał i przestał mnie gonić. To doświadczenie dało mi z powrotem nadzieję, że nie wszystko jeszcze skończone. Jest szansa na być może lepsze życie, ale muszę je na nowo zbudować. Na zupełnie innych fundamentach.

Zaczęłam szukać sposobów na złagodzenie swojej egzystencji, na przywrócenie jako takiej równowagi, żeby chociaż przetrwać w tym Armagedonie i nie wykoleić się. I tak trafiałam po kolei na różne narzędzia własnego rozwoju i na bardzo mądrych ludzi, którzy pokazali mi co faktycznie w życiu jest najważniejsze. Krok po kroku, mozolnie wygrzebywałam się z tej zatęchłej piwnicy i wchodziłam do jasnego i pięknego salonu mojej egzystencji.

Dziś każdego dnia, kiedy się budzę, to patrzę przez moje okno i widzę piękną zieleń. Czuję ogromną wdzięczność za to, kim jestem i gdzie jestem dzisiaj. Przez mikrosekundę jestem jedną wielką wdzięcznością, zanim pobiegnę do zabieganej codzienności. I tak od kilku lat, wspinam się na górę własnego rozwoju, doświadczam coraz piękniejszych wydarzeń, spotykam masę wspaniałych ludzi, robię to co kocham i NIGDY nie zapominam być wdzięczna za całe szczęście, które mnie spotyka. Bardzo lubię moje obecne życie, mimo że czasem nie wszystko idzie gładko.

Z perspektywy czasu widzę coś, czym chciałabym się z Wami koniecznie podzielić. Moja arogancja wobec życia, niedocenianie tego co los mi dawał szybko wyczerpała zasoby mojego szczęścia, moich przyjemnych doświadczeń i przyszedł czas na przyjęcie od losu bardzo trudnych lekcji.

Analogicznie sytuacja się przedstawia w związkach międzyludzkich. Jeśli ktoś spotyka wspaniałą osobę i jej nie docenia, nie jest wdzięczny, a wręcz niszczy tą osobę, nie szanuje, krytykuje, poniewiera, to musi się liczyć z tym, że prędzej czy później karta się odwróci i przyjdzie czas na wyrównanie BILANSU jego DUSZY. Tak samo, jeśli mamy nawet całe lata trudnych doświadczeń za sobą, to prędzej czy później los się do nas uśmiechnie i zaserwuje pozytywne lekcje (pod warunkiem, że mu na to pozwolimy oczywiście:-). Proszę miej to zawsze z tyłu głowy, kiedy upadasz i myślisz, że nie dasz rady dalej… BILANS DUSZY i naszych doświadczeń na koniec naszej wędrówki po ziemi ZAWSZE musi się zgadzać!