Ostatni rok pokazał nam jak bardzo kruche są nasze wszelkie plany a nasza cywilizacja może w każdej chwili przestać istnieć. W końcu zatrzymaliśmy się. Przyjrzeliśmy się naszym dotychczasowym osiągnięciom i destrukcjom, których dokonaliśmy. Zauważyliśmy nasze rodziny, bliskich i ich potrzeby, wspólne zainteresowania a czasem niestety przepaść jaka nas dzieli. Zweryfikowaliśmy wszystkie swoje potrzeby i grono znajomych. Oczyściliśmy nasze umysły, nasze szafy, nasze mieszkania z rzeczy niepotrzebnych. Przewietrzyliśmy nasze serca i umysły wdychając świeże mazurskie powietrze. Przełamaliśmy strach przed digitalizacją i otworzyliśmy się na nowe standardy pracy oraz relacji międzyludzkich. Całkowicie przewartościowaliśmy nasze życie. Podzieliliśmy się kawałkiem chleba z bardziej potrzebującymi, poczuliśmy się częścią jakiejś większej całości odczuwając rosnącą w piersi wdzięczność za to co mamy tu i teraz.
Świat dokonał naturalnego resetu.
Część z nas już chwilę wcześniej dostrzegła, że rozwój wewnętrzny człowieka to klucz do przetrwania w nowej rzeczywistości. To sposób na głębsze zjednoczenie się ze wszystkim co nas otacza. Cała materia, wszystko co widzimy, czego dotykamy jest energią. Nie jest ona w żaden sposób odseparowana od naszej przestrzeni. Świadomość to czwarty wymiar, który właśnie rodzi się na naszych oczach. Zadaliśmy sobie w końcu najważniejsze pytanie „Kim jestem?” po czym rozpoczęliśmy ekscytującą podróż w poszukiwaniu odpowiedzi.
Nie martwię się o tych, którzy rozpoczęli ten proces i którzy zrozumieli, że są częścią jakiejś większej, potężnej całości. Oni już są w drodze do nowej cywilizacji. Cywilizacji ludzi świadomych siebie i innych, ludzi wolnych, wrażliwych na wspólne cele i współpracujących ze sobą dla dobra ludzkości. Cywilizacji, gdzie przeraźliwy zmierzch nastaje dla agresji, przemocy, dominacji, siłowych rozwiązań, wojen, zniszczenia i pazerności graniczącej z szaleństwem.
To co mnie martwi, to fakt, że bardzo wiele jeszcze osób wokół mnie „nie zaklikało”, że coś się skończyło i nie wróci. Ich świadomość z jakiegoś powodu jeszcze nie odpaliła. Jak silnik disla w siarczyste mrozy. Tkwią w swoim dawnym, sztywnym i nieustępliwym paradygmacie. Ich wzrok nie ma siły przebić się przez taflę strachu. Wpatrują się nadal w czubki własnych, sfatygowanych ciągłą walką butów nie dostrzegając, że jesteśmy już w innym wymiarze nowej, lepszej rzeczywistości i można wziąć głęboki oddech.
Ostatnio przeczytałam ciekawy cytat z książki naszej noblistki Olgi Tokarczuk „Anna In w Grobowcach Świata”. „Mówić do kogoś kto nie rozumie, to próbować otworzyć zamek źdźbłem trawy, to kroić chleb gałązką bazylii, wkręcać żarówkę w ptasie gniazdo, wkładać dyskietkę między dwa kamienie. Daremne.”
Niektórzy z nas przeszli już na drugi brzeg. Inni są w drodze. Są też niestety tacy, którzy nadal nie widzą, że nasza cywilizacja przeskoczyła w inny wymiar. Mamy ich nadal całe zastępy wokół siebie w domu, w pracy, na ulicy. To niestety też często nasi przyjaciele lub dobrzy znajomi. Dostrzegacie to pewnie tak samo jak ja!
Cytat naszej noblistki doskonale odzwierciedla stan umysłu tych ludzi. Wydaje się to niepojęte, że ktoś może tego nie dostrzegać co się teraz dzieje i nie próbować dostosować się do zmieniającego otoczenia. A jednak. Ten stan umysłu jest skazany na zagładę. I oni podświadomie to już wiedzą. Dlatego będą nas kąsać, gryźć i kopać mentalnie, przy okazji próbując nas ukarać za to, że są bezradni i przerażeni.
Nie dajmy się sprowokować. Nie bierzmy tego co robią do siebie. Idźmy dalej ku naszej nowej lepszej cywilizacji. Jeśli ktoś nie chce za żadne skarby wskoczyć na tratwę do lepszego świata, to go nie zmuszajmy. Możemy jedynie mu współczuć i jeszcze mocniej rozwijać swoją świadomość. Zostawmy go we własnym lękowym sosie. Nie możemy mu pomóc. Daremny wysiłek…
2 odpowiedzi do “Era Wodnika”
Super mądry, wyważony i przemyślany tekst ,Bravo dobrze się czyta i zostawia przestrzeń do rozważań.
Dziękuję pięknie i z całego serca! Zapraszam do podróży do lepszego świata:-)