Jak wykorzystać moc marketingu sensorycznego w salonie optycznym?
Opublikowano: 10 października, 2023Magazyn OKO – październik 2023
Marketing sensoryczny to nic innego jak marketing oparty na zmysłach. Zmysły to bardzo silne receptory obecne u każdego człowieka, które pozwalają orientować się w świecie i podejmować tysiące decyzji w ciągu dnia, w tym również zakupowych. Marketing zmysłów opiera się na pięciu kluczowych filarach: wzrok, węch, słuch, smak, dotyk.
Odgrywają one zdecydowanie większą rolę, niż mogłoby się pozornie wydawać. Wynika to głównie ze sposobu, w jaki klienci podejmują decyzje zakupowe. Znakomita większość z nich jest nieracjonalna i spowodowana nieświadomymi impulsami, a więc bezpośrednio odwołującymi się do wrażeń zmysłowych. Mając taką wiedzę, jesteśmy w stanie zaprojektować działania marketingowe zdecydowanie bardziej skutecznie i dzięki temu błyskawicznie odróżnić się od konkurencji.
Badania pokazują, że doświadczenia zmysłowe bardzo mocno przekładają się na wzrosty sprzedaży oparte również na intensywnej powtarzalności, budują silną relację z miejscem zakupu lub produktem oraz przyciągają coraz więcej nowych klientów, zaintrygowanych przez innych kupujących lub bezpośrednio przez wrażenia zmysłowe przeżyte w miejscu sprzedaży.
Głównym celem marketingu sensorycznego jest aktywowanie ośrodka przyjemności w naszym mózgu oraz zbudowanie pozytywnych skojarzeń z naszym miejscem sprzedaży lub produktem.
Na pewno znają Państwo popularne stwierdzenia, że „ludzie są wzrokowcami” czy „jak Cię widzą, tak Cię piszą”. To nic innego jak podkreślenie istoty zmysłu wzroku w komunikacji marketingowej. Dlatego tak ważne jest pierwsze wrażenie, które robi się tylko raz, a mamy na to tylko 3 sekundy! Ludzie uwielbiają otaczać się pięknymi rzeczami i bywać w zachwycających miejscach. Dlatego tak ważne jest, jak wygląda nasz salon optyczny – począwszy od zewnętrznej elewacji, witryny, oświetlenia, neonu, a skończywszy na wnętrzu, ogólnym wrażeniu naszego personelu, które często decydują o tym, jaką opinię klient sobie o nas wyrobi. Tutaj podkreślę też, że kluczową rolę w obecnych czasach w pobudzaniu zmysłu wzroku ma strona internetowa czy nasz profil w social mediach, który może mocno przyciągać, ale też zniechęcać klientów, którzy dopiero rozważają kontakt z nami. Kluczowe są piękne zdjęcia oraz estetyczna szata graficzna. W American Lens bardzo dbamy o to, aby nasze reklamy i grafiki wzbudzały szalenie pozytywne skojarzenia z amerykańskim snem i nieograniczonym potencjałem na spełnianie marzeń. Zachęcam do obiektywnego spojrzenia na to, jak prezentujemy się w oczach klienta, a najlepiej sprawdźmy, jak się sprawy mają i poprośmy o obiektywną opinię naszych dobrych klientów, którzy szczerze nam powiedzą, co moglibyśmy ewentualnie poprawić, a co im się bardzo podoba.
Kolejnym zmysłem, nie zawsze w pełni wykorzystywanym w marketingu, jest słuch. Audiomarketing to nie tylko muzyka lub głos w reklamie. To również inne elementy skutecznie rozbudzające ośrodek przyjemności u naszych klientów. Zdecydowanie duży wpływ na nastrój klienta i jego zmianę ma muzyka obecna w tle salonu sprzedaży. Kluczowy jest dobór takiego rodzaju wrażeń dźwiękowych, aby uzyskać efekt rozluźnienia, które bardzo otwiera na decyzje zakupowe. Całkiem świeżym sposobem wykorzystywania tego zmysłu w marketingu jest umieszczanie odpowiedniego głosu lub muzyki w tle na stronie internetowej lub motywującej do zakupu ścieżki dźwiękowej w naszych rolkach lub video w social mediach. Przykładem może być Artur Żmijewski, który fenomenalnie rekomenduje swoim zmysłowym głosem szkła progresywne American Lens. Innym sposobem jest nagranie podcastu o produktach oferowanych w salonie w lekki, przyjazny dla klienta sposób i w oparciu o głos lektora, który wręcz zahipnotyzuje słuchacza. Do takiego projektu warto poszukać odpowiedniego tembru w banku głosów, które posiada każde lokalne studio nagrań.
Bardzo często zapominamy też o tym, że kluczowe znaczenie przy podejmowaniu decyzji zakupowych ma węch. Zwróćmy uwagę, jak pięknie pachnie pieczony chleb w supermarketach – umieszczany jest on na końcu sklepu, aby klient przeszedł przez wszystkie możliwe alejki po drodze i wrzucił impulsywnie do koszyka więcej niż planował. Tak samo w salonie optycznym można już na wejściu sprawić, aby klient poczuł się jak w raju. Tradycyjna oferta zapachowa do miejsc sprzedaży jest bardzo bogata, ale naukowo dowiedziono też, że rozpylanie sztucznego zapachu jest na dłuższą metę szkodliwe dla naszego zdrowia, a szczególnie dla tych, którzy przebywają w tym miejscu dłużej niż trwa wizyta klienta. Dlatego tak modne staje się wstawianie do salonów sprzedaży naturalnych rozwiązań zapachowych. Są to najczęściej dyfuzory i naturalne olejki eteryczne, których intensywność i efektywność nie ulega sztucznym rozwiązaniom. Jeśli chcemy pobudzić do działania klienta lub zmotywować nasz personel, sugeruję wypróbować nuty cytrusowe takie jak dzika pomarańcza, zielona mandarynka czy trawa cytrynowa. Jeśli mamy salon, gdzie przychodzi dużo zestresowanych klientów, sięgnijmy po lawendę lub drzewo sandałowe. Kilka kropel, delikatna mgiełka i od razu robi się przyjemnie, błogo, a nasz gadzi mózg wysyła sygnał do całego ciała, że jesteśmy bezpieczni i można otworzyć się na nowe propozycje.
Zmysł smaku wydaje się być dedykowany wyłącznie dla branży gastronomicznej. Nic bardziej mylnego, bo wrażenia smakowe można wywołać bardzo prosto w każdym miejscu sprzedaży. W wielu miejscach proponuje się już kawę, herbatę, kieliszek prosecco czy czekoladki. To już standard, który czasem nie wystarcza nowoczesnym klientom – szukają czegoś więcej. Tutaj wchodzi na scenę umiejętność opakowania podawanego napoju lub przekąski tak, aby klient miał wrażenie, że wypuścił się przy okazji zakupu okularów w bajkową podróż kulinarną. Wyobraźmy sobie, że zamiast tej tradycyjnej herbaty zaproponujemy klientce napar ze świeżej mięty czy lipy, albo wodę z dodatkiem ziół oraz owoców. Dlaczego nie zastąpić tradycyjnych czekoladek, które wywołują tylko poczucie winy, czymś zdrowszym. Na rynku jest wiele zdrowych przekąsek takich jak liofilizowane owoce, kulki mocy czy ciasteczka owsiane, które można podać na przepięknej paterze. A może zamiast prosecco o wysokiej zawartości cukru zaproponować Cavę hiszpańską produkowaną metodą szampańską i zawiera tylko naturalne cukry? Szanowni Państwo – idzie nowe. W cenie jest już podejście zdrowe, naturalne i sprzyjające naszej planecie Ziemi.
Ostatnim, ale nie mniej ważnym zmysłem jest dotyk, tak kluczowy wydawałoby się tylko dla branży odzieżowej, meblowej czy kosmetycznej. W salonie optycznym najczęściej dotykamy opraw, czujemy ich jakość, dotykamy zdobień, szczegółów i przeciągamy palcami po gładkiej politurze acetatu. Ale to za mało, aby w szybkim czasie mocno rozbudzić zmysł dotyku u klienta. Trzeba od samego wejścia otoczyć go szeregiem możliwości, które dla osób sensorycznych będą jak wizyta w najlepszym SPA. Poczynając od miłych w dotyku pluszowych foteli, ściereczek do czyszczenia okularów (takich z długim włosiem, puchatych jak nasza ulubiona przytulanka z dzieciństwa) i ciepłych, skropionych olejkiem eterycznym ręczniczków podawanych przed badaniem i wyborem opraw w celu odświeżenia rąk. Tak od tysięcy lat robią Japończycy w wielu momentach życia i generują niesamowicie pozytywne zaskoczenie u klientów z pozostałych części świata już na samym starcie kontaktu. Zachęcam do eksperymentowania, szukania nietuzinkowych rozwiązań i testowania ich na początku w naszym zespole, a następnie u naszych klientów.
Jeśli zainteresowałam Państwa tematem nieoczywistego, ale skutecznego marketingu, to zachęcam do śledzenia mojego profilu na Facebooku lub Instagramie, na którym rozwijam więcej marketingowych tematów w kolejnych odcinkach cyklu MARKETING SHOT oraz podpowiadam, jak w prosty sposób zaskoczyć klienta i otworzyć go na naszą ofertę. Niech moc marketingu sensorycznego będzie z nami!