Im jestem starsza, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że nie chcę być w pobliżu kłamstwa, dramatu, strachu, plotek, narzekania, pośpiechu, konfliktu czy stresu.

Łatwo powiedzieć. Dookoła same dramaty, kłótnie, strach, plotki, kłamstwa i konflikty. Mam czasem wrażenie, że to z każdym dniem narasta i jest coraz gorzej.

Wraz z nadejściem lata tego roku miałam przyjemność spotkać się z bardzo mądrą i doświadczoną życiowo kobietą, która prowadzi innych ludzi przez życie, daje wskazówki, uwalnia potencjał i inspiruje do nieograniczonego rozwoju.

Chcąc trochę przetestować, czy ta jej spokojna otoczka, to tylko dobry marketing, zaatakowałam ją sarkastyczną serią prowokujących pytań z mojego wewnętrznego kałacha.

„Skąd zatem bierze się ten cały syf dookoła nas? Dlaczego tak dużo krzywdy i złego się dzieje na świecie? To przecież nie są warunki do wzrostu, do rozwoju, do czerpania z życia pełnymi garściami, a do tego mnie tak ciągle gorliwie namawiasz! To wręcz jakaś forma tortur dokonywanych przez obcych na ludzkości, która uwięziona w bulgoczącym kociołku codzienności nie ma za wiele szans na łatwe wyskoczenie z tego obrzydliwego wywaru!”

Mądra Kobieta nic nie powiedziała, tylko sięgnęła do szuflady kuchennej, wyjęła małe pudełeczko i zaczęła na stole układać zapałki w dobrze znaną mi z dzieciństwa konstrukcję wieży. Minuty mijały a tu nic, tylko spokojne dokładanie zapałeczki do zapałeczki, pięterka do pięterka. Pomyślałam, że każdy ma swoje dziwactwa i co mi tam. Wbrew swojej egzaltowanej naturze wyjątkowo odstawię mojego wewnętrznego kałacha i spokojnie poczekam na dalszy rozwój sytuacji.

Minął kwadrans a może więcej. Nie wiem, bo totalnie straciłam poczucie czasu. I nagle odzywa się Mądra Kobieta.

„Wszystko ma swój początek i koniec. Początek wyznacza koniec. Jeśli początek nie jest solidnym, zwartym fundamentem, to nie ma szansy na szczęśliwe zakończenie. Każde najmniejsze pęknięcie ma nadprzyrodzoną moc wysadzenia w kosmos naszych marzeń o dobrym życiu. Dlatego tak ważne jest to, z czego budujesz swój fundament. Nieważne, czy mała czy wielka sprawa”.

Zakiełkowała mi ta myśl mocno w głowie na dłużej i leżąc później na włoskiej plaży strzeliłam ponownie dogłębną analizę jej słów. Z każdą minutą dosłownie coraz mocniej porażała mnie prostota jej przekazu i trafność, z jaką odpowiedziała na moją prowokację.

Halo Ziemia! To jest de facto największy sekret naszej trudnej egzystencji!!!

Cokolwiek nie chcesz zrobić, połóż pod to solidne fundamenty. Niech intencja, z którą wchodzisz w coś nowego jest zawsze dobra, czysta, pozbawiona fałszu, nikczemności, złych pobudek i okrucieństwa. Niech kieruje Tobą tylko prawdziwa, głęboka, wewnętrzna potrzeba tworzenia czegoś pięknego, co będzie dobre dla ludzi, doprawione dużą szczyptą miłości i ufności, że wszystko będzie dobrze, bo jest zgodne z tym, co świat dla Ciebie przewidział.

Każdy najmniejszy fałsz, oszustwo, kłamstwo wobec siebie lub innych, to mikro pęknięcie w naszym fundamencie. Ono rozsadzi z siłą wodospadu nasze życie prędzej czy później, po drodze dostarczając nam całe wagony strachu, żalu, rozczarowania, kłótni, konfliktów i dramatu.

Od miesiąca mam większą uważność na ten aspekt życia. Chciałam sprawdzić na sobie, czy można generować mniej tego obrzydliwego wywaru wokół nas.

I wiecie co? Można!!!

Teraz kiedy rozpoczynam coś nowego staram się upewnić, że moja intencja jest czysta, twórcza i że nie chcę zrobić nikomu krzywdy, nie chcę od niczego uciec, nie chcę nikogo wykorzystać, nie chcę cudzym kosztem załatwić jakiś swoich nieprzepracowanych spraw. Wchodzę w tematy „na czysto” i wiecie co? Dzieje się magia… Rzeczy plotą się przyjemniej, układają się gładziej, pomoc nadchodzi w odpowiednim momencie, dobrzy ludzie pączkują wokół mnie jak nastawione drożdże, miejsca parkingowe czekają na mnie na najbardziej zatłoczonych ulicach, a klucze do domu leżą zawsze tam gdzie powinny. A ja… Cóż… Ja niespiesznie płynę sobie razem z takim przyjemnym magicznym prądem w kierunku nowego kociołka pełnego dobrego życia. Dołączacie do mnie?<3