Rzeczywistość bardzo, ale to bardzo często nas rozczarowuje. Nasze fantazje z kolei mają uwodzicielską moc. Obiecują nieograniczone szczęście oraz tak pożądane przez każdego z nas spełnienie. Jeśli ignorujemy prawdziwe emocje w naszym życiu i szprycujemy się cukierkowymi iluzjami, bez wątpienia poniesiemy tego srogie konsekwencje, każdy z nas, bez wyjątku.
Dlaczego tak lubimy żyć w zakłamaniu wobec samych siebie? Przede wszystkim nie chcemy dopuścić do głosu tych uczuć, które wypłynęłyby na powierzchnię z siłą wulkanu, gdybyśmy przyjęli rzeczywistość jaka jest naprawdę i zmierzyli się po prostu z prawdą o naszym życiu.
Dużo łatwiej jest odsuwać od siebie prawdę, czekając aż nasze wyobrażenia i fantazje ziszczą się, zamiast stawić czoło rzeczywistości. Wydaje nam się, że jeśli poczekamy jeszcze trochę, rzeczywistość przestanie się odbywać i zmieni się w nasze wyobrażenie. Wmawiamy sobie skutecznie kłamstwa o nas samych, o tym co czujemy albo czego nie czujemy, o naszych bliskich i o naszym życiu. Pozwalamy tym fantazjom prowadzić się na manowce, marnotrawiąc to, co dostaliśmy najcenniejsze w obecnym życiu, czyli czas. Cierpimy, bo walczymy z rzeczywistością, próbujemy ją nagiąć, kopiemy w drzwi jej struktury, ale tej walki nie da się wygrać. Co gorsze, kłamstwa, w których żyjemy pozostają niewidzialne dla nas a bardzo widoczne dla otoczenia.
Dlatego wybawieniem są dla nas osoby lub sytuacje, które jak dobre wróżki w końcu uświadamiają nam, że żyjemy w bańce swoich wyobrażeń, której nic nie łączy z prawdziwą rzeczywistością. Są naszym kryształowym lustrem, w którym widzimy prawdziwe oblicze i to co nas otacza, bez żadnego filtra. Niestety często unikamy takich osób, wmawiamy sobie, że są bezczelne, aroganckie. Jesteśmy oburzeni i perorujemy „jak oni mogli coś takiego nam powiedzieć!”. Im bardziej jesteśmy oburzeni, tym bardziej możemy być pewni, że strzała prawdy trafiła w dziesiątkę. Mimo pierwszego oburzenia, warto czasem po ostudzeniu emocji zastanowić się nad tym, co słyszymy od przyjaznych nam osób, doświadczonych i dojrzałych dusz, które widzą rzeczywistość z dystansu, bez upiększania, bez naszych różowych okularów.
Kiedy damy sobie szansę, mimo strachu przed cierpieniem, uwolnimy się od złudzeń oraz zaakceptujemy nasze własne uczucia takimi jakie są, to dostrzeżemy w końcu prawdziwe życie. Takie jakie naprawdę się odbywa, a które do tej pory obsypywaliśmy brokatem iluzji, malując piękny obraz naszego życia pożyczonymi farbami.
Kiedy przestajemy zaprzeczać istnieniu prawdziwych emocji wewnątrz nas i rozpada się iluzja, którą tak pieczołowicie montowaliśmy przez lata, docieramy do prawdziwego siebie. Do esencji istnienia, prawdziwego obrazu nas samych, który zbudowany jest z właściwych emocji i potrzeb, których spełnienie prowadzi do spotkania siebie. Masz jedno życie. Ono jest naprawdę krótkie. Nie przeżyj go w jakiejś zakłamanej poczekalni, czekając na magiczną różdżkę, która nagle je odmieni<3
2 odpowiedzi do “Magiczna różdżka w poczekalni życia”
Świetne, prawdziwe. Justyna dzięki że jesteś i dzielisz się tym wszystkim. Jestem tym, co dopiero się przebudził. Pękła moja bańka iluzji. Jest szok i cierpienie i … Życie…. Przyjaciele, rodzina, piękno i brzydota I wszelkie odcienie tęczy życia. Szok. Sporo jeszcze przede mną, także czekam na wszelkie ciekawe wskazówki, spostrzeżenia, odkrycia.
Ewuniu to wspaniały początek nowej, lepszej drogi życia. Trzymam kciuki i będę wspierać jak tylko potrafię. Bądź sobą zawsze i słuchaj swojego ciała. Ono nigdy nie kłamie:-) Całusy!