Niedawno dzięki mojej młodszej córce, odwiedziłam targi książki na Stadionie Narodowym w Warszawie. Nie bardzo chciałam tam iść, bo nie lubię tłumów, a szczególnie kiedy jest jeden z pierwszych ciepłych dni tej wiosny i ciężko wybrać spędzanie czasu przez wiele godzin w przyciemnionym, klimatyzowanym obiekcie zamiast rozkosznej łąki.

Moja córka natomiast miała entuzjazm, który przykrywał mnie z nawiązką ogromną czapką młodzieńczej ekscytacji. Jestem wielką fanką książek od dziecka, co udało mi się z powodzeniem zaszczepić u obu moich latorośli. Jestem z tego bardzo dumna, bo mimo, że prowadzimy bardzo cyfrowe życie i czytniki są obecne w naszym domu, to jednak książka pachnąca tą niepodrabialną tajemniczą nowością, jest absolutnie w czołówce rzeczy, które nas ekscytują.

Już przy wejściu zaskoczyły mnie ogromne kolejki, które rozlewały się po korytarzach stadionu, tworząc wartki strumień kolorowych postaci. Zamiast szperać w przepastnych regałach z najnowszymi tytułami, stanęłam z boku i oddałam się przesympatycznej kontemplacji całego tego zdarzenia. Odeszłam kawałek od głównego nurtu, aby z dystansu spojrzeć na to niesamowite zjawisko, które ukazało się moim oczom!

Ta wartka, wielobarwna rzeka ludzi, to były głównie dziewczynki, dziewczyny, młode kobiety, które specjalnie koczowały pod bramą stadionu wiele godzin, aby dostać autograf swojej ulubionej autorki. I to nie były dziesiątki ani setki. To były tysiące rozentuzjazmowanych młodych kobiet, które targały na ramieniu ciężkie płócienne torby, po brzegi wypełnione różnokolorowymi tomami. Nie mogłam oczom uwierzyć, że praktycznie większość tego tłumu to były nastolatki, które autentycznie żyją książkami, ekscytują się kolejnymi premierami i śledzą na bieżąco swoje ukochane autorki, które nie mają więcej niż dwadzieścia kilka lat. Na wyścigi czytają, odpytują się z fragmentów, zaznaczają kolorowymi paseczkami najlepsze kawałki, dzielą całą paletą emocji, łatwo wygenerowanych podczas lektury.

Przypomniało mi się takie powiedzenie ze szkoły, że kto czyta książki, ten żyje podwójnie. Te młode kobiety, dziewczynki, nastolatki to nasza ogromna nadzieja na lepsze jutro, na przyszłość nie obdartą z głębszych uczuć, z pięknej wyobraźni i intelektualnej rozrywki. To nasz ogromny narodowy potencjał, na przebicie szklanych sufitów, na sięganie do gwiazd i zdobywanie kosmosów. Te kobiety kiedyś będą matkami, partnerkami, prezeskami, lekarkami, artystkami, Prezydentkami. Staną na czele rządów, organizacji, poprowadzą ludzi do świata i życia pełnego głębszych emocji, empatii, zrozumienia dla drugiego człowieka. Wrażliwość, wyobraźnia i emocje, które właśnie teraz rozwijają te młode damy, poprzez zatracanie się w niemożliwych historiach, będą kiedyś kluczowymi zasobami naszej nowej lepszej cywilizacji przyszłości zwanej Erą Wodnika.

Mam nadzieję, że do lamusa przejdą wojny, rywalizacja i okrucieństwo. Już wiele lat temu Profesor Rafał Ohme stwierdził podczas swoich wykładów z neuro badań, że kobiety są zdecydowanie lepiej przygotowane do nowej cywilizacji niż mężczyźni, bo czytają więcej. Nie tylko książek, ale czytają między wierszami. Przez tysiące lat bowiem wykształciły w sobie ten gen, opiekując się dziećmi, domami, rodzinami i odgadując nie tylko ze słów, ale z wielu innych bodźców, jakie są prawdziwe intencje i potrzeby drugiej osoby. Tego sztuczna inteligencja nie jest w stanie się nauczyć. Prawdziwego czułego rozumienia drugiej osoby.

Oddychałam tym kolorowym tłumem i oczami wyobraźni widziałam, jak tworzy się nowa cywilizacja tutaj na tej płycie Stadionu Narodowego. I nagle przyszła mi jedna myśl do głowy „A gdzie są ci wszyscy chłopcy, młodzi mężczyźni, faceci? Dlaczego ich tutaj nie ma?” Myślę, że pociąg do nowej cywilizacji odjechał i obawiam się, że panowie w większości nie wskoczyli do niego, ustępując miejsca tym wszystkim żyjącym podwójnym życiem czułym czytelniczkom przyszłości<3